test
Znaleziono 113 wpisy pasujących do wyszukiwanego hasła "Max top"
Jeżeli nie odnalazłeś interesujących Cię wpisów załóż nowy temat
Powiadamiaj mnie o nowych wpisach
autor
23 paź (23 dni temu)
23 paź (23 dni temu)
We specialized in Bank Guarantee {BG}, Standby Letter of Credit {SBLC}, Medium Term Notes {MTN}, Confirmable Bank Draft {CBD} as well as other financial instruments issued from AAA Rated bank such as HSBC Bank Hong Kong, HSBC Bank London, Deutsche Bank AG Frankfurt, Barclays Bank , Standard Chartered Bank and others on lease at the lowest available rates depending on the face value of the instrument needed.

We deliver with time and precision as sethforth in the agreement. Our terms and Conditions are reasonable, below is our instrument description.

The procedure is very simple; the instrument will be reserved on euro clear to be verified by your bank, after verification an arrangement will be made for necessary bank documents and stock testing expenses, the cost of the Bank Guarantee will be paid after the delivery of the MT760.

DESCRIPTION OF INSTRUMENT:
Instrument: Bank Guarantee (BG/SBLC).
Total Face Value: Minimum of 1M Eur/USD (One Million Eur/USD) to Maximum of 5B Euro/USD(Five Billion Eur/USD).
Issuing Bank: HSBC London, Barclays Bank, Deutsche Bank Frankfurt, Hong Kong, Any AA rated Bank in Europe or any top 25 WEB.
Age: One Year, One Day
Leasing Price: 4% of Face Value plus 1% commission fees to brokers.
Delivery: Bank to Bank SWIFT.
Payment: MT-760.
Hard Copy: Bonded Courier within 7 banking days.

All relevant business information will be provided upon request plus our terms and
procedures.

Contact name: Azra Ishaque

Email : [email protected]

Skype : lintel.financialservicesplc
użytkownik
2 paź (miesiąc temu)
2 paź (miesiąc temu)
Krakowski Shell to nie Shell tylko outsourcing postrzegany tak przez bogate afiliaty np z Niemiec. Ogólnie babiniec. Specjalistki od wszystkiego co nie jest związane z prawdziwym corowym biznesem firmy. Firma stabilna ale zarobki z małymi wyjątkami dość słabe. Masa kontraktorów, juniorów, assosiatów. Może na chwile po studiach to dobra praca ( z wyłączeniem topornych szelowych finasów i customer service) ale na rok Max.
użytkownik
26 wrz (miesiąc temu)
26 wrz (miesiąc temu)
Firma naprawdę daremna. Na pierwszy rzut oka wydaje się ok później jednak wychodzi Szydło z worka. Kasa słaba 2600 do 2800 brutto wszędzie, wózek czy produkcja nie ma znaczenia. Więcej można zarobić za ustawiacza maszyn lub jego pomocnika. Niestety to też słabe pieniądze, nie adekwatne do powierzonych obowiązków. Pani dyrektor D. P. Ma swoich faworytów i oni mają inne stawki co do reszty pracowników. Premia za efekty pracy jest tylko dla ustawiacza maszyny. Wszyscy pracują na jego premie za xxxxxxx Ma to na celu wymuszenie manipulacji załogą. Maszynista goni załogę do roboty a dyrekcja ma ich z.glowy. Proszę nie wierzyć w obietnice i plotki o zarobkach jest naprawdę słabo, do tego pracuje się tam na 4b. i w tedy weekend w pracy robisz za normalna stawkę a w tygodniu 1 dzień wolnego. W lato prawie 40 st w zimę różnie od 11 do 15 Max. Panuje tam duże zapalenie i hałas oczywiście szkodliwego nie ma. Jest też mobing i pracownicy go ukrywają z obawy o konsekwencje. Nie ma też podwyżek grupowych np brak inflacji. Trzeba się prosić o każdy grosz a Pani D.P i tak daje wybranym. Zdecydowanie nie polecam
użytkownik
18 wrz (miesiąc temu)
18 wrz (miesiąc temu)
UWAGA UWAGA !!! OSZUST , JEST CZŁOWIEK KTÓRY PODSZYWA SIĘ POD FIRMĘ TEGO KOMISU I WYŁUDZA ZALICZKI
użytkownik
10 wrz (2 miesiące temu)
10 wrz (2 miesiące temu)
Henryk Sienkiewicz
Ogniem i mieczem
Tom I
Rozdział I
1
Omen, NaturaRok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia.

2
Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosny szarańcza w niesłychanej ilości wyroiła się z Dzikich Pól[1] i zniszczyła zasiewy i trawy, co było przepowiednią napadów tatarskich. Latem zdarzyło się wielkie zaćmienie słońca, a wkrótce potem kometa pojawiła się na niebie. W Warszawie widywano też nad miastem mogiłę i krzyż ognisty w obłokach; odprawiano więc posty i dawano jałmużny, gdyż niektórzy twierdzili, że zaraza spadnie na kraj i wygubi rodzaj ludzki. ZimaNareszcie zima nastała tak lekka, że najstarsi ludzie nie pamiętali podobnej. W południowych województwach lody nie popętały[2] wcale wód, które podsycane topniejącym każdego ranka śniegiem wystąpiły z łożysk i pozalewały brzegi. Padały częste deszcze. Step rozmókł i zmienił się w wielką kałużę, słońce zaś w południe dogrzewało tak mocno, że — dziw nad dziwy! — w województwie bracławskim[3] i na Dzikich Polach zielona ruń[4] okryła stepy i rozłogi[5] już w połowie grudnia. Roje[6] po pasiekach poczęły się burzyć i huczeć, bydło ryczało po zagrodach. Gdy więc tak porządek przyrodzenia zdawał się być wcale odwróconym, wszyscy na Rusi[7], oczekując niezwykłych zdarzeń, zwracali niespokojny umysł i oczy szczególniej ku Dzikim Polom, od których łatwiej niźli skądinąd mogło się ukazać niebezpieczeństwo.

3
Tymczasem na Polach nie działo się nic nadzwyczajnego i nie było innych walk i potyczek jak te, które się odprawiały tam zwykle, a o których wiedziały tylko orły, jastrzębie, kruki i zwierz polny.

4
Bo takie to już były te Pola. Ostatnie ślady osiadłego życia kończyły się, idąc ku południowi, niedaleko za Czehrynem[8] od Dniepru, a od Dniestru — niedaleko za Humaniem[9], a potem już hen, ku limanom[10] i morzu, step i step, w dwie rzeki jakby w ramę ujęty. Na łuku Dnieprowym, na Niżu[11], wrzało jeszcze kozacze życie za porohami[12], ale w samych Polach nikt nie mieszkał i chyba po brzegach tkwiły gdzieniegdzie „polanki[13]” jakoby wyspy wśród morza. Ziemia była de nomine[14] Rzeczypospolitej, ale pustynna, na której pastwisk Rzeczpospolita Tatarom pozwalała, wszakże gdy Kozacy często bronili, więc to pastwisko było i pobojowiskiem zarazem.

5
Ptak, TrupWalkaIle tam walk stoczono, ilu ludzi legło, nikt nie zliczył, nikt nie spamiętał. Orły, jastrzębie i kruki jedne wiedziały, a kto z daleka dosłyszał szum skrzydeł i krakanie, kto ujrzał wiry ptasie nad jednym kołujące miejscem, to wiedział, że tam trupy lub kości niepogrzebione leżą… Polowano w trawach na ludzi jakby na wilki lub suhaki[15]. Polował, kto chciał. Człek prawem ścigany chronił się w dzikie stepy, orężny pasterz trzód strzegł, rycerz przygód tam szukał, łotrzyk łupu. Kozak Tatara, Tatar Kozaka. Bywało, że i całe watahy[16] broniły trzód przed tłumami napastników. Step to był pusty i pełny zarazem, cichy i groźny, spokojny i pełen zasadzek, dziki od Dzikich Pól, ale i od dzikich dusz.

6
WojnaCzasem też napełniała go wielka wojna. Wówczas płynęły po nim jak fale czambuły[17] tatarskie, pułki kozackie, to chorągwie polskie lub wołoskie[18]; nocami rżenie koni wtórowało wyciom wilków, głos kotłów i trąb mosiężnych leciał aż do Owidowego jeziora i ku morzu, a na Czarnym Szlaku, na Kuczmańskim — rzekłbyś: powódź ludzka.Granic Rzeczypospolitej strzegły od Kamieńca aż do Dniepru stanice, „polanki” i — gdy szlaki miały się zaroić, poznawano właśnie po niezliczonych stadach ptactwa, które, płoszone przez czambuły, leciały na północ. Ale Tatar, byle wychylił się z Czarnego Lasu lub Dniestr przebył od strony wołoskiej, to stepem równo z ptakami stawał w południowych województwach.

7
Wszelako zimy owej ptactwo nie ciągnęło z wrzaskiem ku Rzeczypospolitej. Na stepie było ciszej niż zwykle. W chwili gdy rozpoczyna się powieść nasza, słońce zachodziło właśnie, a czerwonawe jego promienie rozświecały okolicę pustą zupełnie. Na północnym krańcu Dzikich Pól, nad Omelniczkiem, aż do jego ujścia, najbystrzejszy wzrok nie mógłby odkryć jednej żywej duszy ani nawet żadnego ruchu w ciemnych, zeschniętych i zwiędłych burzanach. Słońce połową tylko tarczy wyglądało jeszcze zza widnokręgu. Niebo było już ciemne, a potem i step z wolna mroczył się coraz bardziej. Na lewym brzegu, na niewielkiej wyniosłości podobniejszej do mogiły niż do wzgórza, świeciły tylko resztki murowanej stanicy, którą niegdyś jeszcze Teodoryk Buczacki[19] wystawił, a którą potem napady starły. Od ruiny owej padał długi cień. Opodal świeciły wody szeroko rozlanego Omelniczka, który w tym miejscu skręca się ku Dnieprowi. Ale blaski gasły coraz bardziej na niebie i na ziemi. Z nieba dochodziły tylko klangory[20] żurawi ciągnących ku morzu; zresztą ciszy nie przerywał żaden głos.

8
Noc zapadła nad pustynią, a z nią nastała godzina duchów. Czuwający w stanicach rycerze opowiadali sobie w owych czasach, że nocami wstają na Dzikich Polach cienie poległych, k
użytkownik
10 wrz (2 miesiące temu)
10 wrz (2 miesiące temu)
Henryk Sienkiewicz
Ogniem i mieczem
Tom I
Rozdział I
1
Omen, NaturaRok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia.

2
Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosny szarańcza w niesłychanej ilości wyroiła się z Dzikich Pól[1] i zniszczyła zasiewy i trawy, co było przepowiednią napadów tatarskich. Latem zdarzyło się wielkie zaćmienie słońca, a wkrótce potem kometa pojawiła się na niebie. W Warszawie widywano też nad miastem mogiłę i krzyż ognisty w obłokach; odprawiano więc posty i dawano jałmużny, gdyż niektórzy twierdzili, że zaraza spadnie na kraj i wygubi rodzaj ludzki. ZimaNareszcie zima nastała tak lekka, że najstarsi ludzie nie pamiętali podobnej. W południowych województwach lody nie popętały[2] wcale wód, które podsycane topniejącym każdego ranka śniegiem wystąpiły z łożysk i pozalewały brzegi. Padały częste deszcze. Step rozmókł i zmienił się w wielką kałużę, słońce zaś w południe dogrzewało tak mocno, że — dziw nad dziwy! — w województwie bracławskim[3] i na Dzikich Polach zielona ruń[4] okryła stepy i rozłogi[5] już w połowie grudnia. Roje[6] po pasiekach poczęły się burzyć i huczeć, bydło ryczało po zagrodach. Gdy więc tak porządek przyrodzenia zdawał się być wcale odwróconym, wszyscy na Rusi[7], oczekując niezwykłych zdarzeń, zwracali niespokojny umysł i oczy szczególniej ku Dzikim Polom, od których łatwiej niźli skądinąd mogło się ukazać niebezpieczeństwo.

3
Tymczasem na Polach nie działo się nic nadzwyczajnego i nie było innych walk i potyczek jak te, które się odprawiały tam zwykle, a o których wiedziały tylko orły, jastrzębie, kruki i zwierz polny.

4
Bo takie to już były te Pola. Ostatnie ślady osiadłego życia kończyły się, idąc ku południowi, niedaleko za Czehrynem[8] od Dniepru, a od Dniestru — niedaleko za Humaniem[9], a potem już hen, ku limanom[10] i morzu, step i step, w dwie rzeki jakby w ramę ujęty. Na łuku Dnieprowym, na Niżu[11], wrzało jeszcze kozacze życie za porohami[12], ale w samych Polach nikt nie mieszkał i chyba po brzegach tkwiły gdzieniegdzie „polanki[13]” jakoby wyspy wśród morza. Ziemia była de nomine[14] Rzeczypospolitej, ale pustynna, na której pastwisk Rzeczpospolita Tatarom pozwalała, wszakże gdy Kozacy często bronili, więc to pastwisko było i pobojowiskiem zarazem.

5
Ptak, TrupWalkaIle tam walk stoczono, ilu ludzi legło, nikt nie zliczył, nikt nie spamiętał. Orły, jastrzębie i kruki jedne wiedziały, a kto z daleka dosłyszał szum skrzydeł i krakanie, kto ujrzał wiry ptasie nad jednym kołujące miejscem, to wiedział, że tam trupy lub kości niepogrzebione leżą… Polowano w trawach na ludzi jakby na wilki lub suhaki[15]. Polował, kto chciał. Człek prawem ścigany chronił się w dzikie stepy, orężny pasterz trzód strzegł, rycerz przygód tam szukał, łotrzyk łupu. Kozak Tatara, Tatar Kozaka. Bywało, że i całe watahy[16] broniły trzód przed tłumami napastników. Step to był pusty i pełny zarazem, cichy i groźny, spokojny i pełen zasadzek, dziki od Dzikich Pól, ale i od dzikich dusz.

6
WojnaCzasem też napełniała go wielka wojna. Wówczas płynęły po nim jak fale czambuły[17] tatarskie, pułki kozackie, to chorągwie polskie lub wołoskie[18]; nocami rżenie koni wtórowało wyciom wilków, głos kotłów i trąb mosiężnych leciał aż do Owidowego jeziora i ku morzu, a na Czarnym Szlaku, na Kuczmańskim — rzekłbyś: powódź ludzka.Granic Rzeczypospolitej strzegły od Kamieńca aż do Dniepru stanice, „polanki” i — gdy szlaki miały się zaroić, poznawano właśnie po niezliczonych stadach ptactwa, które, płoszone przez czambuły, leciały na północ. Ale Tatar, byle wychylił się z Czarnego Lasu lub Dniestr przebył od strony wołoskiej, to stepem równo z ptakami stawał w południowych województwach.

7
Wszelako zimy owej ptactwo nie ciągnęło z wrzaskiem ku Rzeczypospolitej. Na stepie było ciszej niż zwykle. W chwili gdy rozpoczyna się powieść nasza, słońce zachodziło właśnie, a czerwonawe jego promienie rozświecały okolicę pustą zupełnie. Na północnym krańcu Dzikich Pól, nad Omelniczkiem, aż do jego ujścia, najbystrzejszy wzrok nie mógłby odkryć jednej żywej duszy ani nawet żadnego ruchu w ciemnych, zeschniętych i zwiędłych burzanach. Słońce połową tylko tarczy wyglądało jeszcze zza widnokręgu. Niebo było już ciemne, a potem i step z wolna mroczył się coraz bardziej. Na lewym brzegu, na niewielkiej wyniosłości podobniejszej do mogiły niż do wzgórza, świeciły tylko resztki murowanej stanicy, którą niegdyś jeszcze Teodoryk Buczacki[19] wystawił, a którą potem napady starły. Od ruiny owej padał długi cień. Opodal świeciły wody szeroko rozlanego Omelniczka, który w tym miejscu skręca się ku Dnieprowi. Ale blaski gasły coraz bardziej na niebie i na ziemi. Z nieba dochodziły tylko klangory[20] żurawi ciągnących ku morzu; zresztą ciszy nie przerywał żaden głos.

8
Noc zapadła nad pustynią, a z nią nastała godzina duchów. Czuwający w stanicach rycerze opowiadali sobie w owych czasach, że nocami wstają na Dzikich Polach cienie poległych, k
użytkownik
10 wrz (2 miesiące temu)
10 wrz (2 miesiące temu)
Henryk Sienkiewicz
Ogniem i mieczem
Tom I
Rozdział I
1
Omen, NaturaRok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia.

2
Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosny szarańcza w niesłychanej ilości wyroiła się z Dzikich Pól[1] i zniszczyła zasiewy i trawy, co było przepowiednią napadów tatarskich. Latem zdarzyło się wielkie zaćmienie słońca, a wkrótce potem kometa pojawiła się na niebie. W Warszawie widywano też nad miastem mogiłę i krzyż ognisty w obłokach; odprawiano więc posty i dawano jałmużny, gdyż niektórzy twierdzili, że zaraza spadnie na kraj i wygubi rodzaj ludzki. ZimaNareszcie zima nastała tak lekka, że najstarsi ludzie nie pamiętali podobnej. W południowych województwach lody nie popętały[2] wcale wód, które podsycane topniejącym każdego ranka śniegiem wystąpiły z łożysk i pozalewały brzegi. Padały częste deszcze. Step rozmókł i zmienił się w wielką kałużę, słońce zaś w południe dogrzewało tak mocno, że — dziw nad dziwy! — w województwie bracławskim[3] i na Dzikich Polach zielona ruń[4] okryła stepy i rozłogi[5] już w połowie grudnia. Roje[6] po pasiekach poczęły się burzyć i huczeć, bydło ryczało po zagrodach. Gdy więc tak porządek przyrodzenia zdawał się być wcale odwróconym, wszyscy na Rusi[7], oczekując niezwykłych zdarzeń, zwracali niespokojny umysł i oczy szczególniej ku Dzikim Polom, od których łatwiej niźli skądinąd mogło się ukazać niebezpieczeństwo.

3
Tymczasem na Polach nie działo się nic nadzwyczajnego i nie było innych walk i potyczek jak te, które się odprawiały tam zwykle, a o których wiedziały tylko orły, jastrzębie, kruki i zwierz polny.

4
Bo takie to już były te Pola. Ostatnie ślady osiadłego życia kończyły się, idąc ku południowi, niedaleko za Czehrynem[8] od Dniepru, a od Dniestru — niedaleko za Humaniem[9], a potem już hen, ku limanom[10] i morzu, step i step, w dwie rzeki jakby w ramę ujęty. Na łuku Dnieprowym, na Niżu[11], wrzało jeszcze kozacze życie za porohami[12], ale w samych Polach nikt nie mieszkał i chyba po brzegach tkwiły gdzieniegdzie „polanki[13]” jakoby wyspy wśród morza. Ziemia była de nomine[14] Rzeczypospolitej, ale pustynna, na której pastwisk Rzeczpospolita Tatarom pozwalała, wszakże gdy Kozacy często bronili, więc to pastwisko było i pobojowiskiem zarazem.

5
Ptak, TrupWalkaIle tam walk stoczono, ilu ludzi legło, nikt nie zliczył, nikt nie spamiętał. Orły, jastrzębie i kruki jedne wiedziały, a kto z daleka dosłyszał szum skrzydeł i krakanie, kto ujrzał wiry ptasie nad jednym kołujące miejscem, to wiedział, że tam trupy lub kości niepogrzebione leżą… Polowano w trawach na ludzi jakby na wilki lub suhaki[15]. Polował, kto chciał. Człek prawem ścigany chronił się w dzikie stepy, orężny pasterz trzód strzegł, rycerz przygód tam szukał, łotrzyk łupu. Kozak Tatara, Tatar Kozaka. Bywało, że i całe watahy[16] broniły trzód przed tłumami napastników. Step to był pusty i pełny zarazem, cichy i groźny, spokojny i pełen zasadzek, dziki od Dzikich Pól, ale i od dzikich dusz.

6
WojnaCzasem też napełniała go wielka wojna. Wówczas płynęły po nim jak fale czambuły[17] tatarskie, pułki kozackie, to chorągwie polskie lub wołoskie[18]; nocami rżenie koni wtórowało wyciom wilków, głos kotłów i trąb mosiężnych leciał aż do Owidowego jeziora i ku morzu, a na Czarnym Szlaku, na Kuczmańskim — rzekłbyś: powódź ludzka.Granic Rzeczypospolitej strzegły od Kamieńca aż do Dniepru stanice, „polanki” i — gdy szlaki miały się zaroić, poznawano właśnie po niezliczonych stadach ptactwa, które, płoszone przez czambuły, leciały na północ. Ale Tatar, byle wychylił się z Czarnego Lasu lub Dniestr przebył od strony wołoskiej, to stepem równo z ptakami stawał w południowych województwach.

7
Wszelako zimy owej ptactwo nie ciągnęło z wrzaskiem ku Rzeczypospolitej. Na stepie było ciszej niż zwykle. W chwili gdy rozpoczyna się powieść nasza, słońce zachodziło właśnie, a czerwonawe jego promienie rozświecały okolicę pustą zupełnie. Na północnym krańcu Dzikich Pól, nad Omelniczkiem, aż do jego ujścia, najbystrzejszy wzrok nie mógłby odkryć jednej żywej duszy ani nawet żadnego ruchu w ciemnych, zeschniętych i zwiędłych burzanach. Słońce połową tylko tarczy wyglądało jeszcze zza widnokręgu. Niebo było już ciemne, a potem i step z wolna mroczył się coraz bardziej. Na lewym brzegu, na niewielkiej wyniosłości podobniejszej do mogiły niż do wzgórza, świeciły tylko resztki murowanej stanicy, którą niegdyś jeszcze Teodoryk Buczacki[19] wystawił, a którą potem napady starły. Od ruiny owej padał długi cień. Opodal świeciły wody szeroko rozlanego Omelniczka, który w tym miejscu skręca się ku Dnieprowi. Ale blaski gasły coraz bardziej na niebie i na ziemi. Z nieba dochodziły tylko klangory[20] żurawi ciągnących ku morzu; zresztą ciszy nie przerywał żaden głos.

8
Noc zapadła nad pustynią, a z nią nastała godzina duchów. Czuwający w stanicach rycerze opowiadali sobie w owych czasach, że nocami wstają na Dzikich Polach cienie poległych, k
użytkownik
9 wrz (2 miesiące temu)
9 wrz (2 miesiące temu)
"Lalka" - jest jedną z trzech, obok “Faraona” i “Emancypantek”, jego najważniejszych powieści. W nich najpełniej wyraził swoje pozytywistyczne poglądy, które sprowadzają się do stwierdzenia, iż pisarz poprzez dzieło powinien prezentować postawę obywatelską, a tym samym kreować bohaterów reprezentujących ludzi czynu i pożytecznej, przede wszystkim w kategoriach społecznych, pracy. Ukazywać człowieka sukcesu, bogacącego się, dostarczającego dóbr materialnych społeczeństwu i narodowi, dbającego o innych, przede
wszystkim o tych, którzy są od nich zależni.
Prus, będąc zwolennikiem prozy realistycznej, stronił od literatury tendencyjnej, a wyrazem tego jest “Lalka”, którą można nazwać:
powieścią o polskim społeczeństwie, powieścią-panoramą, która prezentuje przekrój społeczny, drobiazgowo charakteryzuje poszczególne warstwy: arystokrację, mieszczaństwo, biedotę miejską,
opowieścią o Warszawie - mieście opisanym z zachowaniem topografii (Krakowskie Przedmieście, Powiśle, Łazienki, autentyczne wystawy sklepowe, spektakle, kwesty i bale),
powieść o namiętnej, tragicznej, niespełnionej miłości kupca do arystokratki wykreowanej według wszelkich romantycznych konwencji. (Wokulski przypomina tragicznego kochanka - Gustawa - z IV cz. “Dziadów”, podobnie jak on doznaje goryczy, upokorzenia, zawodu). Miłość staje się jego jedyną obsesją, porażającą siłą, która stopniowo niszczy i konsekwentnie doprowadza do próby samobójstwa,
powieścią o awansie społecznym, książka o historii niezamożnego chłopca, który dzięki własnemu uporowi, konsekwencji, sprytowi, operatywności czy niekiedy nawet wyrachowaniu dochodzi do wielkiego majątku, który otwiera mu drzwi arystokratycznych salonów.
Tytułowa lalka funkcjonuje w postaci dwu motywów:
— lalki-zabawki w procesie o lalkę pomiędzy baronową Krzeszowską a panią Stawską,
— w dwu scenach przedstawiających zabawę Rzeckiego marionetkami ze sklepu Wokulskiego (zabawki z wystawy są niejako miniaturą świata
przedstawionego. W sposób symboliczny obrazują prawa i zasady rządzące w środowisku arystokracji, ilustrują również przebieg samej fabuły: pierwsza scena ją zapowiada, druga odsłania jej finał),
lalki w sensie metafizycznym: Rzecki, obserwując tańczące marionetki dochodzi do wniosku, że świat ludzi do złudzenia przypomina świat lalek (“Wszystko marionetki!.

.. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co im każe sprężyna, tak ślepa jak one...”), a to rozpoznanie implikuje z kolei pytanie o status ontologiczny człowieka i o istotę rzeczywistości.
Można więc odczytać “Lalkę” jako powieść filozoficzną. W epoce scjentyzmu, bezgranicznej wiary we wszechpotęgę rozumu, pogardy dla zjawisk nadprzyrodzonych, powieść Prusa jest zapewne świadectwem kryzysu pozytywistycznego sposobu myślenia.
“Lalka” w pewnym sensie narusza zasady tradycyjnej
kompozycji powieści. Dzieje się tak przez specyficzną konstrukcję losów
głównych postaci: Rzeckiego i Wokulskiego, które zostają określone przez dwa różne światopoglądy: romantyczny i pozytywistyczny.
Taka konstrukcja implikuje dwa plany czasowe powieści i rozluźnia kompozycję utworu (nie wiadomo tak naprawdę, co stało się z bohaterem), którego fabuła wzbogacona jest ponadto licznymi, nie zawsze zakończonymi przez autora epizodami:

plan pierwszy - teraźniejszość
plan drugi - przeszłość

zaczyna się od momentu powrotu Wokulskiego do Warszawy z wojny rosyjsko-tureckiej
zawarty jest w “Pamiętniku starego subiekta” i zawiera między innymi opisy rodowodu obydwu postaci, informacje na temat udziału Rzeckiego w węgierskiej Wiośnie Ludów, a Wokulskiego w powstaniu styczniowym oraz późniejsze dzieje bohaterów

Jednak z perspektywy metafizycznej sceny zabawy Rzeckiego lalkami nadają rozluźnionej kompozycji powieści zamkniętą, klamrową ramę.
“Lalka” ma również nieco inną niż tradycyjna powieść realistyczna, narrację. Autor wprowadził tzw. dwugłos - dwóch narratorów, z których jeden został obdarzony wszechwiedzą, drugi natomiast przynależy do świata przedstawionego powieści (Ignacy Rzecki). Dzięki takiej konstrukcji poszczególne wydarzenia zostają przedstawione z dwu stron, często zgoła odmiennie skomentowane. Ponadto narracja trzecioosobowa też nie jest do końca obiektywna, bowiem w “Lalce” wprowadza autor w niektórych partiach relacji elementy mowy pozornie zależnej, gdzie narrator przekazuje wiernie tok myśli i doznań Wokulskiego, poziomem swojej świadomości zbliżając się coraz bardziej do bohatera.
"Faraon"
Powieść zaskoczyła zarówno czytelników jak i krytyków. Znano bowiem Prusa jako zdeklarowanego przeciwnika powieści o tematyce historycznej, namiętnego natomiast obserwatora współczesności, dążącego do jej poznania, zrozumienia i znalezienia dróg naprawy. Szybko jednak przekonano się, że co prawda inspiracją do napisania utworu były zainteresowania pisarza Egiptem, ojczyzną najstarszej cywilizacji świata, ale w rzeczywistości jest on nie powieścią historyczną, lecz traktatem o państwie i władzy.
Wydarzenia toczą się w XI wieku p.n.e., w okresie panowani
użytkownik
9 wrz (2 miesiące temu)
9 wrz (2 miesiące temu)
"Lalka" - jest jedną z trzech, obok “Faraona” i “Emancypantek”, jego najważniejszych powieści. W nich najpełniej wyraził swoje pozytywistyczne poglądy, które sprowadzają się do stwierdzenia, iż pisarz poprzez dzieło powinien prezentować postawę obywatelską, a tym samym kreować bohaterów reprezentujących ludzi czynu i pożytecznej, przede wszystkim w kategoriach społecznych, pracy. Ukazywać człowieka sukcesu, bogacącego się, dostarczającego dóbr materialnych społeczeństwu i narodowi, dbającego o innych, przede
wszystkim o tych, którzy są od nich zależni.
Prus, będąc zwolennikiem prozy realistycznej, stronił od literatury tendencyjnej, a wyrazem tego jest “Lalka”, którą można nazwać:
powieścią o polskim społeczeństwie, powieścią-panoramą, która prezentuje przekrój społeczny, drobiazgowo charakteryzuje poszczególne warstwy: arystokrację, mieszczaństwo, biedotę miejską,
opowieścią o Warszawie - mieście opisanym z zachowaniem topografii (Krakowskie Przedmieście, Powiśle, Łazienki, autentyczne wystawy sklepowe, spektakle, kwesty i bale),
powieść o namiętnej, tragicznej, niespełnionej miłości kupca do arystokratki wykreowanej według wszelkich romantycznych konwencji. (Wokulski przypomina tragicznego kochanka - Gustawa - z IV cz. “Dziadów”, podobnie jak on doznaje goryczy, upokorzenia, zawodu). Miłość staje się jego jedyną obsesją, porażającą siłą, która stopniowo niszczy i konsekwentnie doprowadza do próby samobójstwa,
powieścią o awansie społecznym, książka o historii niezamożnego chłopca, który dzięki własnemu uporowi, konsekwencji, sprytowi, operatywności czy niekiedy nawet wyrachowaniu dochodzi do wielkiego majątku, który otwiera mu drzwi arystokratycznych salonów.
Tytułowa lalka funkcjonuje w postaci dwu motywów:
— lalki-zabawki w procesie o lalkę pomiędzy baronową Krzeszowską a panią Stawską,
— w dwu scenach przedstawiających zabawę Rzeckiego marionetkami ze sklepu Wokulskiego (zabawki z wystawy są niejako miniaturą świata
przedstawionego. W sposób symboliczny obrazują prawa i zasady rządzące w środowisku arystokracji, ilustrują również przebieg samej fabuły: pierwsza scena ją zapowiada, druga odsłania jej finał),
lalki w sensie metafizycznym: Rzecki, obserwując tańczące marionetki dochodzi do wniosku, że świat ludzi do złudzenia przypomina świat lalek (“Wszystko marionetki!.

.. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co im każe sprężyna, tak ślepa jak one...”), a to rozpoznanie implikuje z kolei pytanie o status ontologiczny człowieka i o istotę rzeczywistości.
Można więc odczytać “Lalkę” jako powieść filozoficzną. W epoce scjentyzmu, bezgranicznej wiary we wszechpotęgę rozumu, pogardy dla zjawisk nadprzyrodzonych, powieść Prusa jest zapewne świadectwem kryzysu pozytywistycznego sposobu myślenia.
“Lalka” w pewnym sensie narusza zasady tradycyjnej
kompozycji powieści. Dzieje się tak przez specyficzną konstrukcję losów
głównych postaci: Rzeckiego i Wokulskiego, które zostają określone przez dwa różne światopoglądy: romantyczny i pozytywistyczny.
Taka konstrukcja implikuje dwa plany czasowe powieści i rozluźnia kompozycję utworu (nie wiadomo tak naprawdę, co stało się z bohaterem), którego fabuła wzbogacona jest ponadto licznymi, nie zawsze zakończonymi przez autora epizodami:

plan pierwszy - teraźniejszość
plan drugi - przeszłość

zaczyna się od momentu powrotu Wokulskiego do Warszawy z wojny rosyjsko-tureckiej
zawarty jest w “Pamiętniku starego subiekta” i zawiera między innymi opisy rodowodu obydwu postaci, informacje na temat udziału Rzeckiego w węgierskiej Wiośnie Ludów, a Wokulskiego w powstaniu styczniowym oraz późniejsze dzieje bohaterów

Jednak z perspektywy metafizycznej sceny zabawy Rzeckiego lalkami nadają rozluźnionej kompozycji powieści zamkniętą, klamrową ramę.
“Lalka” ma również nieco inną niż tradycyjna powieść realistyczna, narrację. Autor wprowadził tzw. dwugłos - dwóch narratorów, z których jeden został obdarzony wszechwiedzą, drugi natomiast przynależy do świata przedstawionego powieści (Ignacy Rzecki). Dzięki takiej konstrukcji poszczególne wydarzenia zostają przedstawione z dwu stron, często zgoła odmiennie skomentowane. Ponadto narracja trzecioosobowa też nie jest do końca obiektywna, bowiem w “Lalce” wprowadza autor w niektórych partiach relacji elementy mowy pozornie zależnej, gdzie narrator przekazuje wiernie tok myśli i doznań Wokulskiego, poziomem swojej świadomości zbliżając się coraz bardziej do bohatera.
"Faraon"
Powieść zaskoczyła zarówno czytelników jak i krytyków. Znano bowiem Prusa jako zdeklarowanego przeciwnika powieści o tematyce historycznej, namiętnego natomiast obserwatora współczesności, dążącego do jej poznania, zrozumienia i znalezienia dróg naprawy. Szybko jednak przekonano się, że co prawda inspiracją do napisania utworu były zainteresowania pisarza Egiptem, ojczyzną najstarszej cywilizacji świata, ale w rzeczywistości jest on nie powieścią historyczną, lecz traktatem o państwie i władzy.
Wydarzenia toczą się w XI wieku p.n.e., w okresie panowani
użytkownik
9 wrz (2 miesiące temu)
9 wrz (2 miesiące temu)
Rozdział I - Dzień walki.
Już czas…
Bestia ma się zjawić lada chwila.
Zdecydowałeś…
Zdecydowałeś by walczyć.
Po tym, jak całe miasto zostało ewakuowane, tylko ty możesz stawić jej czoła.
Po wejściu do zbrojowni, twoim oczom ukazuje się rozmaity rynsztunek.
Znajdują się tu łuki, miecze, topory, oraz wszelkiego rodzaju magiczne runy.
Twoją uwagę przykuł miecz obosieczny. Nie za długi, nie za krótki, wprost idealny.
Do twojego arsenału można zaliczyć także sztylet, kuszę, oraz parę bełtów.
Wiedziałeś że miesiąc nauki, to za mało aby pokonać smoka,
lecz nie miałeś wyboru.
Następnym miejscem, do którego się udałeś była biblioteka.
Znajdowały się tam księgi magiczne, jak i te zwyczajne.
Lecz ciebie interesowała tylko jedna.
“Księga Smoków”
Od setek lat była w niej zapisywana cała wiedza na temat smoków,
jaką znała ludzkość.
Była to tylko kopia, bowiem nikt do końca nie wie, gdzie jest oryginał.
Po minucie wertowania kartek, nareszcie znalazłeś to, czego szukałeś.
“Władca Smoków”
Rasa: Królewska
Runy: Nieznane
Wygląd: Jego skóra posiada właściwości odbijające otoczenie,
porównywane do tafli wody.
Występowanie: Brak dokładniejszych danych.
Słaby punkt: Nieznany
Żywotność: Nieznana
Poziom zagrożenia: III
Nie znalazłszy tego, czego szukałeś postanowiłeś księgę na miejsce. Miałeś już udać się przed zamek, gdy twoją uwagę przykuła księga z nazwą “Klątwy”
Po przeczytaniu paru kartek odłożyłeś ją na miejsce, a następnie udałeś się na plac, gdzie miał wylądować smok. Miałeś już aż nadto czasu, aby to wszystko rozplanować. Byłeś gotów.
Rozdział II.- Starcie z potworem.
Po około godzinie, do twoich uszu dobiegł przeraźliwy ryk.
Smok zrobił okrążenie dookoła miasta, po czym zanurkował w stronę miasta.
Gdy ten wreszcie uderzył w barierę rozległ się głośny huk, lecz ta nawet nie pękła.
Sfrustrowana bestia wyzionęła niebieskawym promieniem wprost w barierę.
Po paru sekundach można było dostrzec, jak jej warstwy spadają na ziemię, aby następnie zamienić się w szary pył.
Smoczysko odfrunęło, po czym ponownie zapikowało w stronę bariery.
Tym razem bariera ustąpiła z ogłuszającym trzaskiem, wpuszczając bestię
do miasta.
Po wylądowaniu na drugiej stronie zamkowego dziedzińca, bestia przemówiła
w twej głowie.
-Czy mam to potraktować jako twą odpowiedź?
-Zgadza się. Nie mam zamiaru zdradzać przyjaciółki tylko dla władzy.
-A więc dobrze, uprzedzam cię jednak, że nie masz ze mną najmniejszych szans.
-Tego jeszcze nie wiesz.
- A więc uświadomię cię, że wiem.
Po tych słowach smok zaszarżował w twoją stronę.
Po wyciągnięciu runy światła wyrzuciłeś ją szybko przed siebie,
po czym wypowiedziałeś pierwsze zaklęcie:
-lux exitium!
Runa rozpadła się na sześć pocisków, które wybuchły od razu po zetknięciu się z bestią jednakże niewiele jej zrobiły,
pozostawiając jedynie ogromną chmurę dymu.
Mając niewiele czasu szybko zrobiłeś unik. Podczas mijania się z bestią
wystrzeliłeś wiązkę runy światła, po czym ukryłeś wśród dymu, będącego pozostałością po niedawnym wybuchu.
Odbita promieniem bestia poleciała w stronę zamku,
całkowicie niszcząc jego ścianę.
Zdenerwowane smoczysko wyleciało z gruzowisk, po czym wyzionęło niebieskawy płomień, zaczynając od lewej strony dymu.
Gdy tylko płomień był już blisko, postanowiłeś wypowiedzieć kolejne zaklęcie.
-obice vitae! - Wokół ciebie utworzyła się bariera, przypominająca szkło
zabarwione na zielono. Okazało się, że płomienie są aż nadto skuteczne
na tego rodzaju bariery, bowiem utrzymanie jej kosztowało cię sporo energii magicznej. Gdy ta się wyczerpie, zaklęcie będzie pobierało moc z zwykłej energii życiowej a gdy tak się stanie, nie będziesz miał siły na atak.
Musisz działać szybko.
-A więc dobrze - Powiedziałeś z uśmiechem.
-catenarum de morte!
Nagle w losowych miejscach na placu pojawiły się czarne łańcuchy które niczym z procy, skutecznie unieruchomiły bestię. Pobierały one część energii magicznej bestii, aby następnie wykorzystać ją do samowzmocnienia.
Gdybyś chciał rzucić kolejne zaklęcie, spowodowałoby to zakończenie zaklęcia powodującego łańcuchy, to był jego największy minus.
Musiałeś więc zaatakować mieczem.
Pobiegłeś w stronę bestii, z zamiarem odcięcia jej łba.
Poniosło cię, adrenalina zaćmiła twój zdrowy rozsądek. Biegłeś wprost na smoka, nie zważając na to, że ten może się jeszcze obronić.
Z pyska bestii wydostał się przeraźliwy płomień, który poleciał prosto na ciebie.
Byłoby już po tobie, jednakże zrobiłeś szybki unik. Temperatura koło płomienia była przeraźliwie wielka. Nie miałeś wyboru.
-Aqua destruit dolore!- Wypowiedziałeś kolejne zaklęcie.
Dookoła ciebie utworzyła się bańka wypełniona wodą, dzięki której zbroja się nie nagrzała do zbyt wysokiej temperatury, a twe ciało nie doznało oparzeń.
-Spędziłeś cały miesiąc na nauce walki oraz magii, lecz to nie zastąpi
długoletnich ćwiczeń. Czuję jak twa energia magiczna słabnie. -
W głosie smoka była wyczuwalna pycha.
-Zapomniał
użytkownik
9 wrz (2 miesiące temu)
9 wrz (2 miesiące temu)
Rozdział I - Dzień walki.
Już czas…
Bestia ma się zjawić lada chwila.
Zdecydowałeś…
Zdecydowałeś by walczyć.
Po tym, jak całe miasto zostało ewakuowane, tylko ty możesz stawić jej czoła.
Po wejściu do zbrojowni, twoim oczom ukazuje się rozmaity rynsztunek.
Znajdują się tu łuki, miecze, topory, oraz wszelkiego rodzaju magiczne runy.
Twoją uwagę przykuł miecz obosieczny. Nie za długi, nie za krótki, wprost idealny.
Do twojego arsenału można zaliczyć także sztylet, kuszę, oraz parę bełtów.
Wiedziałeś że miesiąc nauki, to za mało aby pokonać smoka,
lecz nie miałeś wyboru.
Następnym miejscem, do którego się udałeś była biblioteka.
Znajdowały się tam księgi magiczne, jak i te zwyczajne.
Lecz ciebie interesowała tylko jedna.
“Księga Smoków”
Od setek lat była w niej zapisywana cała wiedza na temat smoków,
jaką znała ludzkość.
Była to tylko kopia, bowiem nikt do końca nie wie, gdzie jest oryginał.
Po minucie wertowania kartek, nareszcie znalazłeś to, czego szukałeś.
“Władca Smoków”
Rasa: Królewska
Runy: Nieznane
Wygląd: Jego skóra posiada właściwości odbijające otoczenie,
porównywane do tafli wody.
Występowanie: Brak dokładniejszych danych.
Słaby punkt: Nieznany
Żywotność: Nieznana
Poziom zagrożenia: III
Nie znalazłszy tego, czego szukałeś postanowiłeś księgę na miejsce. Miałeś już udać się przed zamek, gdy twoją uwagę przykuła księga z nazwą “Klątwy”
Po przeczytaniu paru kartek odłożyłeś ją na miejsce, a następnie udałeś się na plac, gdzie miał wylądować smok. Miałeś już aż nadto czasu, aby to wszystko rozplanować. Byłeś gotów.
Rozdział II.- Starcie z potworem.
Po około godzinie, do twoich uszu dobiegł przeraźliwy ryk.
Smok zrobił okrążenie dookoła miasta, po czym zanurkował w stronę miasta.
Gdy ten wreszcie uderzył w barierę rozległ się głośny huk, lecz ta nawet nie pękła.
Sfrustrowana bestia wyzionęła niebieskawym promieniem wprost w barierę.
Po paru sekundach można było dostrzec, jak jej warstwy spadają na ziemię, aby następnie zamienić się w szary pył.
Smoczysko odfrunęło, po czym ponownie zapikowało w stronę bariery.
Tym razem bariera ustąpiła z ogłuszającym trzaskiem, wpuszczając bestię
do miasta.
Po wylądowaniu na drugiej stronie zamkowego dziedzińca, bestia przemówiła
w twej głowie.
-Czy mam to potraktować jako twą odpowiedź?
-Zgadza się. Nie mam zamiaru zdradzać przyjaciółki tylko dla władzy.
-A więc dobrze, uprzedzam cię jednak, że nie masz ze mną najmniejszych szans.
-Tego jeszcze nie wiesz.
- A więc uświadomię cię, że wiem.
Po tych słowach smok zaszarżował w twoją stronę.
Po wyciągnięciu runy światła wyrzuciłeś ją szybko przed siebie,
po czym wypowiedziałeś pierwsze zaklęcie:
-lux exitium!
Runa rozpadła się na sześć pocisków, które wybuchły od razu po zetknięciu się z bestią jednakże niewiele jej zrobiły,
pozostawiając jedynie ogromną chmurę dymu.
Mając niewiele czasu szybko zrobiłeś unik. Podczas mijania się z bestią
wystrzeliłeś wiązkę runy światła, po czym ukryłeś wśród dymu, będącego pozostałością po niedawnym wybuchu.
Odbita promieniem bestia poleciała w stronę zamku,
całkowicie niszcząc jego ścianę.
Zdenerwowane smoczysko wyleciało z gruzowisk, po czym wyzionęło niebieskawy płomień, zaczynając od lewej strony dymu.
Gdy tylko płomień był już blisko, postanowiłeś wypowiedzieć kolejne zaklęcie.
-obice vitae! - Wokół ciebie utworzyła się bariera, przypominająca szkło
zabarwione na zielono. Okazało się, że płomienie są aż nadto skuteczne
na tego rodzaju bariery, bowiem utrzymanie jej kosztowało cię sporo energii magicznej. Gdy ta się wyczerpie, zaklęcie będzie pobierało moc z zwykłej energii życiowej a gdy tak się stanie, nie będziesz miał siły na atak.
Musisz działać szybko.
-A więc dobrze - Powiedziałeś z uśmiechem.
-catenarum de morte!
Nagle w losowych miejscach na placu pojawiły się czarne łańcuchy które niczym z procy, skutecznie unieruchomiły bestię. Pobierały one część energii magicznej bestii, aby następnie wykorzystać ją do samowzmocnienia.
Gdybyś chciał rzucić kolejne zaklęcie, spowodowałoby to zakończenie zaklęcia powodującego łańcuchy, to był jego największy minus.
Musiałeś więc zaatakować mieczem.
Pobiegłeś w stronę bestii, z zamiarem odcięcia jej łba.
Poniosło cię, adrenalina zaćmiła twój zdrowy rozsądek. Biegłeś wprost na smoka, nie zważając na to, że ten może się jeszcze obronić.
Z pyska bestii wydostał się przeraźliwy płomień, który poleciał prosto na ciebie.
Byłoby już po tobie, jednakże zrobiłeś szybki unik. Temperatura koło płomienia była przeraźliwie wielka. Nie miałeś wyboru.
-Aqua destruit dolore!- Wypowiedziałeś kolejne zaklęcie.
Dookoła ciebie utworzyła się bańka wypełniona wodą, dzięki której zbroja się nie nagrzała do zbyt wysokiej temperatury, a twe ciało nie doznało oparzeń.
-Spędziłeś cały miesiąc na nauce walki oraz magii, lecz to nie zastąpi
długoletnich ćwiczeń. Czuję jak twa energia magiczna słabnie. -
W głosie smoka była wyczuwalna pycha.
-Zapomniał
użytkownik
9 wrz (2 miesiące temu)
9 wrz (2 miesiące temu)
Rozdział I - Dzień walki.
Już czas…
Bestia ma się zjawić lada chwila.
Zdecydowałeś…
Zdecydowałeś by walczyć.
Po tym, jak całe miasto zostało ewakuowane, tylko ty możesz stawić jej czoła.
Po wejściu do zbrojowni, twoim oczom ukazuje się rozmaity rynsztunek.
Znajdują się tu łuki, miecze, topory, oraz wszelkiego rodzaju magiczne runy.
Twoją uwagę przykuł miecz obosieczny. Nie za długi, nie za krótki, wprost idealny.
Do twojego arsenału można zaliczyć także sztylet, kuszę, oraz parę bełtów.
Wiedziałeś że miesiąc nauki, to za mało aby pokonać smoka,
lecz nie miałeś wyboru.
Następnym miejscem, do którego się udałeś była biblioteka.
Znajdowały się tam księgi magiczne, jak i te zwyczajne.
Lecz ciebie interesowała tylko jedna.
“Księga Smoków”
Od setek lat była w niej zapisywana cała wiedza na temat smoków,
jaką znała ludzkość.
Była to tylko kopia, bowiem nikt do końca nie wie, gdzie jest oryginał.
Po minucie wertowania kartek, nareszcie znalazłeś to, czego szukałeś.
“Władca Smoków”
Rasa: Królewska
Runy: Nieznane
Wygląd: Jego skóra posiada właściwości odbijające otoczenie,
porównywane do tafli wody.
Występowanie: Brak dokładniejszych danych.
Słaby punkt: Nieznany
Żywotność: Nieznana
Poziom zagrożenia: III
Nie znalazłszy tego, czego szukałeś postanowiłeś księgę na miejsce. Miałeś już udać się przed zamek, gdy twoją uwagę przykuła księga z nazwą “Klątwy”
Po przeczytaniu paru kartek odłożyłeś ją na miejsce, a następnie udałeś się na plac, gdzie miał wylądować smok. Miałeś już aż nadto czasu, aby to wszystko rozplanować. Byłeś gotów.
Rozdział II.- Starcie z potworem.
Po około godzinie, do twoich uszu dobiegł przeraźliwy ryk.
Smok zrobił okrążenie dookoła miasta, po czym zanurkował w stronę miasta.
Gdy ten wreszcie uderzył w barierę rozległ się głośny huk, lecz ta nawet nie pękła.
Sfrustrowana bestia wyzionęła niebieskawym promieniem wprost w barierę.
Po paru sekundach można było dostrzec, jak jej warstwy spadają na ziemię, aby następnie zamienić się w szary pył.
Smoczysko odfrunęło, po czym ponownie zapikowało w stronę bariery.
Tym razem bariera ustąpiła z ogłuszającym trzaskiem, wpuszczając bestię
do miasta.
Po wylądowaniu na drugiej stronie zamkowego dziedzińca, bestia przemówiła
w twej głowie.
-Czy mam to potraktować jako twą odpowiedź?
-Zgadza się. Nie mam zamiaru zdradzać przyjaciółki tylko dla władzy.
-A więc dobrze, uprzedzam cię jednak, że nie masz ze mną najmniejszych szans.
-Tego jeszcze nie wiesz.
- A więc uświadomię cię, że wiem.
Po tych słowach smok zaszarżował w twoją stronę.
Po wyciągnięciu runy światła wyrzuciłeś ją szybko przed siebie,
po czym wypowiedziałeś pierwsze zaklęcie:
-lux exitium!
Runa rozpadła się na sześć pocisków, które wybuchły od razu po zetknięciu się z bestią jednakże niewiele jej zrobiły,
pozostawiając jedynie ogromną chmurę dymu.
Mając niewiele czasu szybko zrobiłeś unik. Podczas mijania się z bestią
wystrzeliłeś wiązkę runy światła, po czym ukryłeś wśród dymu, będącego pozostałością po niedawnym wybuchu.
Odbita promieniem bestia poleciała w stronę zamku,
całkowicie niszcząc jego ścianę.
Zdenerwowane smoczysko wyleciało z gruzowisk, po czym wyzionęło niebieskawy płomień, zaczynając od lewej strony dymu.
Gdy tylko płomień był już blisko, postanowiłeś wypowiedzieć kolejne zaklęcie.
-obice vitae! - Wokół ciebie utworzyła się bariera, przypominająca szkło
zabarwione na zielono. Okazało się, że płomienie są aż nadto skuteczne
na tego rodzaju bariery, bowiem utrzymanie jej kosztowało cię sporo energii magicznej. Gdy ta się wyczerpie, zaklęcie będzie pobierało moc z zwykłej energii życiowej a gdy tak się stanie, nie będziesz miał siły na atak.
Musisz działać szybko.
-A więc dobrze - Powiedziałeś z uśmiechem.
-catenarum de morte!
Nagle w losowych miejscach na placu pojawiły się czarne łańcuchy które niczym z procy, skutecznie unieruchomiły bestię. Pobierały one część energii magicznej bestii, aby następnie wykorzystać ją do samowzmocnienia.
Gdybyś chciał rzucić kolejne zaklęcie, spowodowałoby to zakończenie zaklęcia powodującego łańcuchy, to był jego największy minus.
Musiałeś więc zaatakować mieczem.
Pobiegłeś w stronę bestii, z zamiarem odcięcia jej łba.
Poniosło cię, adrenalina zaćmiła twój zdrowy rozsądek. Biegłeś wprost na smoka, nie zważając na to, że ten może się jeszcze obronić.
Z pyska bestii wydostał się przeraźliwy płomień, który poleciał prosto na ciebie.
Byłoby już po tobie, jednakże zrobiłeś szybki unik. Temperatura koło płomienia była przeraźliwie wielka. Nie miałeś wyboru.
-Aqua destruit dolore!- Wypowiedziałeś kolejne zaklęcie.
Dookoła ciebie utworzyła się bańka wypełniona wodą, dzięki której zbroja się nie nagrzała do zbyt wysokiej temperatury, a twe ciało nie doznało oparzeń.
-Spędziłeś cały miesiąc na nauce walki oraz magii, lecz to nie zastąpi
długoletnich ćwiczeń. Czuję jak twa energia magiczna słabnie. -
W głosie smoka była wyczuwalna pycha.
-Zapomniał
użytkownik
22 sie (2 miesiące temu)
22 sie (2 miesiące temu)
We are specialized in Bank Guarantee {BG}, Standby Letter of Credit {SBLC}, Medium Term Notes {MTN}, Confirmable Bank Draft {CBD} as well as other financial instruments issued from AAA Rated bank such as HSBC Bank Hong Kong, HSBC Bank London, Deutsche Bank AG Frankfurt, Barclays Bank , Standard Chartered Bank and others on lease at the lowest available rates depending on the face value of the instrument needed.

We deliver with time and precision as sethforth in the agreement. Our terms and Conditions are reasonable, below is our instrument description.

The procedure is very simple; the instrument will be reserved on euro clear to be verified by your bank, after verification an arrangement will be made for necessary bank documents and stock testing expenses, the cost of the Bank Guarantee will be paid after the delivery of the MT760.

DESCRIPTION OF INSTRUMENT:
Instrument: Bank Guarantee (BG/SBLC).
Total Face Value: Minimum of 1M Eur/USD (One Million Eur/USD) to Maximum of 5B Euro/USD(Five Billion Eur/USD).
Issuing Bank: HSBC London, Barclays Bank, Deutsche Bank Frankfurt, Hong Kong, Any AA rated Bank in Europe or any top 25 WEB.
Age: One Year, One Day
Leasing Price: 4% of Face Value plus 1% commission fees to brokers.
Delivery: Bank to Bank SWIFT.
Payment: MT-760.
Hard Copy: Bonded Courier within 7 banking days.

All relevant business information will be provided upon request plus our terms and
procedures.

Contact name: David Verney

Email : [email protected]

skype [email protected]
użytkownik
21 sie (2 miesiące temu)
21 sie (2 miesiące temu)
pay for the salary, but it's not like .... what they promise is nothing, to what it is - (example) the first payment of 1550 zlotys on hand, although you have a minimum contract of 2100 - you ask why - you hear, because it came out I am amazed by the attitude of people and the rumors that after three months you have 3 thousand - I work there, I do not have so many years, maybe once or twice. in the months after 12 hours every day! And yes, it's 2200 is the Max ... in the old years? and hikes? Ask me how I could stay there for so long? I will answer that I do not know, alone - I hoped it would be better, like everyone else - unfortunately it is getting worse. It was predictable - I am guilty myself. I believed in the impossible. That's why I warn others. You think I'm exaggerating, be brave and get hired there. You'll see. People who work there for 10 years and more I do not say anything, they have loans and other obligations it's hard to change jobs with such seniority and obligations to the bank - but full of respect, for such a resilient psyche and organism. They have no choice. Either they have it somewhere, they do their own. I would write more ... but I can not think about it anymore ... it's a waste of time for all this. I really feel sorry for the people who work there, most of them are normal honest people - what they want to work, to keep the family and earn normal money, and at least those that were promised and worked out. Not in Pilkington szczecin. I'm coming, just not there. Ps.Perby me ... and myself that I stayed there for so long and lost so many years, working there, to find out now that this is all for nothing - Worst work ever. A request, mine - to a person who reads this and speaks English enough to let me translate what I have written. And she could paste it as a reply to the topic. I want to send this to every NSG Pilkington branch in the world. Maybe someone will notice what is happening here in Poland, in Szczecin. Not for me, because I'm tired enough now, I'm tired and burned through, work there and mentally, if not for a loan, I took a few years ago, I would have to be released a long time ago - I am writing for the benefit of others, those currently working there and future employees. ArthurFOX
użytkownik
21 sie (2 miesiące temu)
21 sie (2 miesiące temu)
Pracowałam w PZU w dziale rejestracji szkód od listopada. Pierwsze, co mnie uderzyło, to szkolenia - a raczej udawanie szkolenia. Typ klepał, byle klepać, bez ładu i składu, ciągle żartował z Volkswagenów i Passatów, jak symulowaliśmy rejestrację w systemie, to często nic nie działało, ale "nie przejmujcie się, to jest tylko testowy". Skoro testowy system nie działa, to po co on jest w ogóle? Później, gdy pracę rozpoczęłam samodzielnie, przekonałam się, jak te "szkolenia" odbiegały od rzeczywistości. Poza rozpoznawaniem polis, by wybrać właściwy formularz, nie nauczyli mnie niczego. Wszystkiego musiałam nauczyć się sama lub co chwilę (przez ok. 2-3 tyg.) biegać do wsparcia, gdzie z osób, które były wsparcie może 2 potrafiły pomóc (a jest ich z 5-7)... Byłam na osobówkach, czyli rejestracji szkód osobowych - przyjemny dział, szybko się wypełnia formularz. Pracowałam przez większość czasu po kilka godzin dziennie (czasem 8) przez kilka dni w tygodniu, bo studiowałam dziennie i miałam luźny plan i mogłam sobie dorobić. To był jedyny plus tego, że nie bywałam tam codziennie i tak pracowałam. Zawsze trochę kasy wpadło :)
Gorzej, gdy na wakacje zdecydowałam się pracować codziennie pon-pt 8-16 (dalej na zleceniu). Jak już tu pisali moi poprzednicy - komputery, systemy, monitory i słuchawki to masakra!!!! Monitory najtańsze i najstarsze, mimo ustawionej jasności na Maxa są ciemne, komputery też stare i wolne, system (SLS i Intranet) działały strasznie topornie i wolno, słuchawki słabe, pozaklejane taśmą, słabo przez nie słychać... Widać, że lecą po najmniejszej linii oporu. Mistrzostwem jest to, że mają kilka lokalizacji (TPI - Św. Barbary, KBC - Konstruktorska, VCC - VOICE - WKD Raków, Matuszewska, CCiG - Wołoska) i WSZĘDZIE W INNY SPOSÓB SIĘ LOGUJE DO KOMPUTERA (WINDOWS) - INNE LOGINY I HASŁA, W INNY SPOSÓB LOGUJE SIĘ DO SYSTEMU (SLS) I INTRANETU. P O R A Ż K A!!!!!
Do tego wszystkiego, gdy np. pracujesz na KBC, a później masz zmianę na TPI - hasło się resetuje i trzeba iść do koordynatorów, którzy z wielką łaską zresetują ci hasło.
Nie polecam tej pracy z uwagi na przestarzały sprzęt, który może się odbić na zdrowiu (krzywy kręgosłup, uszkodzony wzrok). Nawet w kuchni mają dziadowskie mikrofalówki - po ustawieniu na Maxa trzeba czekać ok. 6-7 min. by jedzenie choć trochę było ciepłe...
Na minus także klimatyzacja - na dworze 30 stopni, a w biurze ustawione na 17... Nic nie dało upominanie się, że jest za zimno (pozdrawiam osoby, które w takich warunkach pracowały w soczewkach - jeden chłopak miał notorycznie problem ze wzrokiem, bo soczewki mu wysychały...). Liderzy i wsparcie tylko na początku wydawali się w porządku - z czasem po prostu byli niemili i mieli cię w [email protected] i nie przykładali się do pomocy.
Pieniądze, jak dla osoby, która jest tylko kilka razy w tygodniu - spoko. 12 zł do ręki dla studenta, który jest 2-3x przez kilka godzin (4-8) jest ok, ale na stałe pon-pt 8-16 nie polecam. Ciężko wysiedzieć dzień w dzień w tym kurniku. Do tego ja miałam projekt osobówki, a wrzucali mnie bardzo często na komunikację, gdzie jest telefon za telefonem, ciężej się rejestruje i klepie dziennie 40x tą samą formułkę. Wisienką na torcie jest to, że co chwilę dodawali nam nowe obowiązki, ale wynagrodzenie już nie wzrastało - np. dali nam część obowiązków statusu szkody (sprawdzenie, na jakim etapie jest szkoda), rejestracja z opieki medycznej, rejestracja jeszcze jakiegoś innego dziadostwa...
Na zleceniu nie można liczyć na stały grafik - nawet jak ja składałam dyspozycyjność na 2 miesiące do przodu, to pierwszeństwo mieli z umową o pracę (to rozumiem), ale nie rozumiem tego, że np. przydzielili ci tylko 1 dzień w tygodniu, a reszta wolna (oczywiście bezpłatne wolne)... Ciągle rekrutują ludzi, ciągle jest ktoś nowy i ciągle obcinają godziny. Skoro nie są w stanie zapewnić 8h dziennie, to po co przyjmują tyle osób? Bardzo często były maile od pewnej laski od grafików o godz. 9, że jak ktoś chce iść do domu to może iśc już o 10 lub 11, bo potrzebują miejsc. Śmiech na sali.

Podsumowując: praca dorywcza dla studenta kilka godzin przez kilka dni tygodniowo jest spoko, ale dzień w dzień nie. Nikt normalny tego nie wytrzyma, no chyba że nie ma wyjścia. Kokosów się tam nie zarobi, nawet na umowie o pracę. Są nierealne cele (kierowalność, ilość zarejestrowanych szkód na godzinę), których nikt nie jest w stanie osiągnąć, co dałoby wyższą stawkę (13 czy tam 14 zł netto). Sprzęt i system bardzo słabe - jeśli ktoś nosi soczewki, okulary, ma problemy z kręgosłupem to niech sobie daruje. Jest bardzo głośno, te ścianki między stanowiskami nic nie dają, słuchawki mają 1 słuchawkę na 1 ucho, a na drugie nie. No i ta klimatyzacja - DRAMAT!

Ogólnie to nie polecam. To jest dobra praca na chwilę, by trochę dorobić. Na stałe nie polecam, a jestem osobą, która naprawdę jest cierpliwa, wyrozumiała i nie kręci nosem.

Mam nadzieję, że moja opinia komuś się przyda i ktoś się dobrze zastanowi, zanim się zdecyduje na pracę w PZU. Nie oczekuj dużo
użytkownik
16 sie (2 miesiące temu)
16 sie (2 miesiące temu)
"Sabre jest dobre dla studentów i ojców". Takie zdanie usłyszałem kiedyś od już byłego pracownika. Myślę, że bardzo dobrze streszcza profil firmy. Sabre oferuje elastyczne godziny czasu i pozwala pracować w niepełnym wymiarze godzin (1/2 lub 3/4 etatu). Sprawia to, że jest dobrym miejscem pracy dla studentów, którzy próbują pogodzić studia dzienne z pracą zawodową oraz osób, którym zależy na trochę bardziej luźnym trybie pracy. Odnoszę wrażenie, że z czasem procent studentów wśród wszystkich pracowników się zwiększa. W mojej ocenie atmosfera często jest wręcz zbyt luźna.
Jeśli chodzi o płace - szału nie ma, na pewno nie jest to top tier w Krakowie. Żeby móc zaoferować konkurencyjne stawki swoim pracownikom i powstrzymać ich przed ucieczką z firmy, kierownictwo oferuje ludziom wyższe stanowisko niż osiągnęliby w realiach rynkowych. Stąd w Sabre wysyp senior developerów z dwu-trzyletnim doświadczeniem.
Technologicznie firma również stoi z tyłu za rynkiem. Co jakiś czas senior management ogłasza wielkie projekty "unowocześniania". Kiedyś był wielki projekt wchodzenia w cloud (czy ktoś zna choć jeden zespół, który to faktycznie wdrożył na produkcję?), teraz mamy konteneryzację i OpenShift. Podejrzewam, że skończy się jak z Cloudem - z dużej chmury mały deszcz.
Ogólnie mogę polecić Sabre jako pierwszego pracodawcę w karierze, ale po Max dwóch latach warto zmienić pracę, żeby poznać jak wygląda proces wytwarzania oprogramowania w bardziej nowoczesnych firmach, które idą z duchem czasu. Można potem wrócić na ciepłą posadkę, gdy np. urodzi się nam dziecko i będziemy potrzebować więcej luzu. Byle znowu nie zostać się tam na zbyt długo.
użytkownik
12 sie (3 miesiące temu)
12 sie (3 miesiące temu)
Jezeli chodzi o warunki pracy w szachownicy to jest ogolem jakis zart i kpina z ich strony. Niby jak rozmawiasz z ludzmi "z gory" jak masz problem to pomoga i w ogole ,ale ogolem to wymagania co do wyrobienia sie w czasie z wszystkimi instrukcjami to jakis zart. Oni w ogole sie nie zastanawiaja ile czasu moze zajac nam wykonanie jakiegos zadania, po prostu jest okreslony czas i w miedzyczasie jeszcze przychodza kolejne, a trzeba wspomniec ze trzeba obsluzyc klienta, posprzatac na sklepie oraz zametkowac nowy towar oraz np. Wstawic zdj sprzatnietego magazynu,na ktory wlasnie towar dotarl dopiero co. Jezeli chodzi o płace to jest realnie niska, zyje w polskich realiach i wiem ze place nie sa wysokie, ale moze bez podawania kwot, to zarobki z premia sa daleko za podstawa w biedronce, a premia w szachownicy to 50, moze 100zl, przy topowych salonach to 150 Max. Jezeli zachorujesz i dasz L4 na 3dni to juz premi ogolnie nie ma, chocby trafilo grafikowo ze z 8h byscie przepracowali akurat w tych dniach, takze sie lepiej z kims zamienic jakims dniem na wyleczenie. Ogolem to przeciez praca z ciuchami, wiec to nie na budowie, jednak oszustwo na nadgodzinach i premia niezalezna od niczego(od kierownika salonu tez niezalezna) nie sklania do pracy. Jezeli na wakacje to spoko, mozna dorobic, albo jak ktos czyms szybko budzet musi latac to na 3 miesiace tez mozna sie zaczepic na probny i nie przedluzyc, ale na dluzej nawet nie myslcie ze bedziecie chcieli pracowac.
użytkownik
21 cze (4 miesiące temu)
We are major/Direct providers of Fresh Cut BG, SBLC, POF, MTN, Bonds and CDs and this financial instruments are specifically for lease and sale.We are one of the leading Financial instrument providers with offices all over Europe.
we always deliver on time and precision as Set forth in the agreement. You are at liberty to engage our leased facilities into trade programs, project financing, Credit line enhancement, Corporate Loans (Business Start-up Loans or Business Expansion Loans), Equipment Procurement Loans (Industrial Equipment, Air crafts, Ships, etc.) as well as other financial instruments issued from AAA Rated bank such as HSBC Bank Hong Kong, HSBC Bank London, Deutsche Bank AG Frankfurt, Barclays Bank , Standard Chartered Bank and others on lease at the lowest available rates depending on the face value of the instrument needed, Our Terms and Conditions are reasonable.

DESCRIPTION OF INSTRUMENTS:
1. Instrument: Bank Guarantee (BG)/SBLC (Appendix A)
2. Total Face Value: 10M MIN to 50B Max USD or Euro
3. Issuing Bank: HSBC, Deutsche Bank Frankfurt, UBS or any top 25 .
4. Age: One Year, One Day
5. Leasing Price: 4 1%
6. Sale Price: 32 2%
7. Delivery by SWIFT .
8. Payment: MT103-23
9. Hard Copy: Bonded Courier within 7 banking days

We are ready to close leasing with any interested client in few banking days, if interested do not hesitate to contact me direct.

Name:May Gary
Email:[email protected]
Skype::algecoglobalfinanceplc


użytkownik
21 cze (4 miesiące temu)
We are major/Direct providers of Fresh Cut BG, SBLC, POF, MTN, Bonds and CDs and this financial instruments are specifically for lease and sale.We are one of the leading Financial instrument providers with offices all over Europe.
we always deliver on time and precision as Set forth in the agreement. You are at liberty to engage our leased facilities into trade programs, project financing, Credit line enhancement, Corporate Loans (Business Start-up Loans or Business Expansion Loans), Equipment Procurement Loans (Industrial Equipment, Air crafts, Ships, etc.) as well as other financial instruments issued from AAA Rated bank such as HSBC Bank Hong Kong, HSBC Bank London, Deutsche Bank AG Frankfurt, Barclays Bank , Standard Chartered Bank and others on lease at the lowest available rates depending on the face value of the instrument needed, Our Terms and Conditions are reasonable.

DESCRIPTION OF INSTRUMENTS:
1. Instrument: Bank Guarantee (BG)/SBLC (Appendix A)
2. Total Face Value: 10M MIN to 50B Max USD or Euro
3. Issuing Bank: HSBC, Deutsche Bank Frankfurt, UBS or any top 25 .
4. Age: One Year, One Day
5. Leasing Price: 4 1%
6. Sale Price: 32 2%
7. Delivery by SWIFT .
8. Payment: MT103-23
9. Hard Copy: Bonded Courier within 7 banking days

We are ready to close leasing with any interested client in few banking days, if interested do not hesitate to contact me direct.

Name:May Gary
Email:[email protected]
Skype::algecoglobalfinanceplc


użytkownik
14 cze (5 miesięcy temu)
14 cze (5 miesięcy temu)
Absolutnie nie polecam pracy w tej firmie ,tlumaczysz sie dlaczego chcesz wziac urlop tak samo uż smieszne to ,managerowie pozamykani w biurach lub w kantynie na kawie juz nie wspomne o ochronie ktora non top na kawie siedzi i knuje z kierownictwem przeciwko tobie .
Jeżeli nie odnalazłeś interesujących Cię wpisów dla hasła "Max top"
załóż nowy temat

Edycja / zgłoszenie nadużycia dotyczące wpisu nr
Formularz odpowiedzi
 

Chcę zamieścić
Proszę wpisać treść wiadomości (min. 10 znaków)
Wybierz zdjęcia z dysku lub przeciągnij je tutaj
możesz dodać jedno lub kilka zdjęć jednocześnie
można publikować jedynie zdjęcia w formacie JPG
maksymalna wielkość każdego zdjęcia - 4MB
dołącz:
wpisano znaków: 0
Wpisz, jak chcesz się przedstawić
Proszę uzupełnić podpis (min. 3 znaki)
E-mail
Nieprawidłowy adres e-mail
Numer telefonu
Nieprawidłowy numer telefonu
Aby wysłać wiadomość należy zaakceptować regulamin

Edycja / zgłoszenie nadużycia dotyczące wpisu nr  

Wczytywanie danych...
  1. Jeśli chcesz zmienić lub usunąć treść komentarza który sam dodałeś - podaj kod zgłoszenia który otrzymałeś na swój adres e-mail w chwili dodania komentarza a następnie przejdź do edycji wpisu:
  2. Jeśli nie pamiętasz/nie znasz swojego kodu zgłoszenia, a chcesz zmienić lub usunąć treść komentarza skorzystaj z poniżej przestawionej opcji:
Jeśli chcesz usunąć komentarz który wybrałeś uzupełnij swoje dane zgłaszającego, a następnie dokonaj opłaty administracyjnej w wysokości 200,00 zł za usunięcie wybranego komentarza.
* Serwis gwarantuje poufność poniżej udostępnianych danych
Wpisz swoje imię i nazwisko
Nieprawidłowy PESEL lub NIP
Wpisz miasto i kod pocztowy
Wpisz nazwę ulicy i numer domu
Nieprawidłowy adres e-mail
 

WYCIĄG Z REGULAMINU

  1. Operator nie przyjmuje i nie realizuje reklamacji oraz zgłoszeń w zakresie warstwy merytorycznej wystawianych Opinii.
  2. Reklamacje w sprawach związanych z dodawanymi Opiniami wyłącznie w zakresie ujawnienia w nich słów oraz treści posiadających charakter szykanujący, dyskryminujący, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej lub etnicznej, faszystowskich, pornograficznych, powszechnie uznane za wulgarne lub propagujące przemoc, reklamy, cenniki, ogłoszenia, oferty mogą być kierowane do Operatora za pośrednictwem formularza reklamacyjnego Serwisu dostępnego poniżej pod nazwą „ocenzuruj treści”.
  3. Osoba zgłaszająca wniosek „ocenzuruj treści” obowiązana jest do prawidłowego wypełnienia formularza reklamacyjnego, o którym mowa w powyższym punkcie, w szczególności poprzez wskazanie powodu zgłoszenia reklamacji, wykazanie zasadności reklamacji, podanie danych identyfikujących osobę zgłaszającą reklamację, w tym w szczególności imienia i nazwiska, adresu e-mail, numeru telefonu, podanie danych identyfikujących Opinię, której dotyczy reklamacja, a także konkretnego uzasadnienia związanego ze składaną reklamacją.
  4. Reklamacje rozpatrywane są przez Operatora w kolejności otrzymywanych zgłoszeń, w terminie 90 dni od daty otrzymania kompletnego zgłoszenia przez Operatora, pod warunkiem prawidłowego wypełnienia formularza reklamacyjnego przez zgłaszającego reklamację.
  5. Operator zastrzega, że zgłoszenia niekompletne, niezgodne z niniejszym wyciągu z regulaminu, zawierające nieprawidłowe lub nieprawdziwe informacje zostaną automatycznie usunięte z kolejki oczekujących na rozpatrzenie, bez dalszej ich weryfikacji oraz bez udzielenia odpowiedzi.
  6. Reklamacje zgłaszane w innym zakresie oraz innej formie niż wskazana w niniejszym paragrafie są automatycznie usuwane z systemu i nie są przekazywane i rozpatrzenia przez Operatora.
  7. Formularz ocenzuruj treści

Edycja / zgłoszenie nadużycia dotyczące wpisu nr  

  1. Operator nie przyjmuje i nie realizuje reklamacji oraz zgłoszeń w zakresie warstwy merytorycznej wystawianych Opinii.
  2. Reklamacje w sprawach związanych z dodawanymi Opiniami wyłącznie w zakresie ujawnienia w nich słów oraz treści posiadających charakter szykanujący, dyskryminujący, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej lub etnicznej, faszystowskich, pornograficznych, powszechnie uznane za wulgarne lub propagujące przemoc, reklamy, cenniki, ogłoszenia, oferty mogą być kierowane do Operatora za pośrednictwem formularza reklamacyjnego Serwisu dostępnego poniżej pod nazwą „ocenzuruj treści”.
  3. Osoba zgłaszająca wniosek „ocenzuruj treści” obowiązana jest do prawidłowego wypełnienia formularza reklamacyjnego, o którym mowa w powyższym punkcie, w szczególności poprzez wskazanie powodu zgłoszenia reklamacji, wykazanie zasadności reklamacji, podanie danych identyfikujących osobę zgłaszającą reklamację, w tym w szczególności imienia i nazwiska, adresu e-mail, numeru telefonu, podanie danych identyfikujących Opinię, której dotyczy reklamacja, a także konkretnego uzasadnienia związanego ze składaną reklamacją.
  4. Reklamacje rozpatrywane są przez Operatora w kolejności otrzymywanych zgłoszeń, w terminie 90 dni od daty otrzymania kompletnego zgłoszenia przez Operatora, pod warunkiem prawidłowego wypełnienia formularza reklamacyjnego przez zgłaszającego reklamację.
  5. Operator zastrzega, że zgłoszenia niekompletne, niezgodne z niniejszym wyciągu z regulaminu, zawierające nieprawidłowe lub nieprawdziwe informacje zostaną automatycznie usunięte z kolejki oczekujących na rozpatrzenie, bez dalszej ich weryfikacji oraz bez udzielenia odpowiedzi.
  6. Reklamacje zgłaszane w innym zakresie oraz innej formie niż wskazana w niniejszym paragrafie są automatycznie usuwane z systemu i nie są przekazywane i rozpatrzenia przez Operatora.
  7. Formularz ocenzuruj treści

Najpopularniejsze tematy na forum

Lębork

Lublin

tarnowskie Góry

Głogów

Gogolin

Miechów

Proszowice

Dzierżoniów szymanski Jacek

Warszawa

Kłodzko

Hydraulik Zabrze

Kluczbork

Sopot

jastrzebie Zdrój

Tychy

Pruszków

Kraków

Wolbrom
szatniarz Warszawa

Bydgoszcz

Karpacz

Błonie

Gliwice

tatuum Opole Asystentka poszukuje pracy jako stomatologiczna miejsce wawer Warszawa

uber Kraków

uber taxyfi Kraków taxify Kraków dabrowa gornicza Walcownia wroclawskie Warszawa Bielany Tczew

Kielce

Sprzątaczka Kielce

Tarnów

Suwałki

Siechnice wlkp Grodzisk print polska mazowiecki Grodzisk czarna owca Lublin
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2018 najgorsza-praca.pl | regulamin